5 elementów garderoby, które cenimy od dziesięcioleci

Nie zdajecie sobie pewnie nawet sprawy ale dużą część ubrań, które nosimy dziś – ktoś zapoczątkował dziesięciolecia temu! Niektóre elementy garderoby, mają swoją własną unikalną historię i wiążą się z nimi znane nazwiska, o których praktycznie każda z nas słyszała. Postanowiłyśmy zebrać 5 takich ubrań tutaj:

 

  1. Mała czarna sukienka. Kiedy miała swój debiut? W 1926 roku. Kto ją wówczas wprowadził? Coco Chanel. Kto ją spopularyzował? Audrey Hepburn. Do małej czarnej sukienki, najbardziej chyba pasują słowa właśnie Coco Chanel: moda przemija, styl pozostaje. Zalety małej czarnej sukienki? Podobno wyszczupla. Każda z nas też – dobrze w niej wygląda. Łatwo dobrać do niej dodatki. Nie widać na niej zabrudzeń. Czerń to kolor uniwersalny, zarówno na co dzień – jak i na wielkie wyjścia.

 

  1. Biała koszula. Może nie sposób nazwać ją prekursorem, zwłaszcza że to postać fikcyjna. Jednak bez wątpienia – należy przypomnieć tutaj Carrie Bradshaw z Seksu w wielkim mieście. Wyszła na ulicę w męskiej białej koszuli, przewiązanej tylko paskiem. I zachwycała stylizacją! Co wnosi biała koszula w naszą garderobę? Można ją nosić przez cały rok. Jest absolutnie wygodna. Jest uniwersalna – pasuje do każdego stroju. Nawet najbanalniejsza stylizacja – zyskuje, gdy dodamy do niej białą koszulę.

 

  1. Baleriny. Oczywiście, że tutaj musimy wspomnieć o Brigitte Bardot! Wszystko zaczęło się od filmu I Bóg stworzył kobietę oraz balerin marki Repetto. Później mamy znów Audrey Hepburn i film Zabawna buzia. To właśnie aktorki przyłożyły rękę do rozpowszechnienia balerin. Kto jeszcze…? Oczywiście: księżna Diana! Gdy ona je nosiła – nosiły je wszystkie kobiety. Skoro baleriny nosiło się na dworze królewskim – wszystkie kobiety chciały robić to samo.

 

  1. Torebka shopper. To ten typ torebki, który mógłby być nazwany… wystarczającym. Gdybyśmy miały wybrać tę jedną torebkę, która miałaby stać się jedyną, noszoną na wiele okazji i do wielu stylizacji – byłaby to właśnie torebka typu shopper. Sieciówka. Olivia Palermo. Fashionistki. Trio, które rozsławiło shopperkę. Dzisiaj trudno sobie chyba nawet wyobrazić, że miałybyśmy nie posiadać takiej w swojej szafie i nie używać do codziennych stylizacji, prawda?

 

  1. Trencz. Prawdziwa klasyka! A wiesz, co dokładnie oznacza ta nazwa? Trencz to z angielskiego… okop. Tak, wojskowy okop. Nazwa bowiem wywodzi się z wojskowego nazewnictwa. Pierwszy był tutaj Burberry, który w 1901 stworzył płaszcz dla brytyjskiej armii. A słynna kraciasta podszewka? Pojawiła się w 1920 r. i… pojawia się wciąż! Trencz z kolei w wydaniu damskim – zadebiutował na wielkim ekranie w 1961 r. – w jednej z najsłynniejszych deszczowych scen. Oczywiście, w Śniadaniu u Tiffany’ego!

 

Któraś historia szczególnie Cię zaskoczyła?

Masz w szafie wszystkie te elementy – czy któregoś brakuje?

Blog

Sklep

Platforma

Szkolenia

i webinary

Grupa